czwartek, 10 października 2019

Fences/Płoty - 2016


Film o dziwnej konwencji. To bardziej sztuka teatralna na powietrzu niż film. Rzecz się dzieje w kilku planach, na podwórku domu w środku i były dwie inne sceny przed domem, w knajpie i w pracy. Dziwny film pod tym względem. Więcej jest dialogów niż akcji. Z nich dowiadujemy się o życiu typowej rodziny klasy robotniczej. Niestety Troy jest murzynem i ma w społeczeństwie amerykańskim lat pięćdziesiątych pod górkę. Pracuje, jako śmieciarz, najpierw ładuje kubły, później awansuje i zostaje kierowcą. Dzięki pieniądzom bratam, który dostał je, jako odszkodowanie wojenne kupuje dom i mieszka wraz z żoną i młodszym synem imieniem Cory. Starszy jest muzykiem i nie chce pracować tylko grać. Wraz ze swym kumplem Jimem pije, co tydzień flaszkę wódki na swoim podwórku i wiedzie dysputy o życiu. Dowiadujemy się z tych rozmów o wszystkim, co go spotkało w życiu. O jego spojrzeniu na otaczający świat. Wszystko to trwa ponad dwie godziny, ale czas naprawdę szybko leci i nie ma nudy. No trochę jest, ale to taka jak w teatrze.

Ocena 7,00

Warto zobaczyć

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza